Hopeless place...


Tak bardzo wyczekuję jakiś dni wolnych, a tak naprawdę mamy tylko weekendy, które trwają raptem jeden dzień. Tak bardzo mam ochotę zapomnieć o tym, że ciąży na mnie obowiązek nauki, chciałabym móc w końcu o tym przestać myśleć, zapomnieć. Lecz na każdym kroku słyszę coś na ten temat. Szczerze, to nie mam już nawet ochoty otworzyć książkę i spróbować coś przeczytać. Nauka nigdy nie była moją mocną stroną, ale jak chciałam to potrafiłam coś zrobić. Teraz brak chęci, ale z tego co słyszę to nie tylko ze mną się tak dzieję. Zebrało mi się moje rozkminy, a powinnam siedzieć w książkach, nawet dlatego, że późno wróciłam a trochę do zrobienia mam. Najlepiej to bym się zakryła kocem po czubek głowy na łóżku i nie wychodziła z niego do wakacji. Ale trzeba to wszystko znosić i żyć z dnia na dzień, czerpiąc z niego jak najwięcej się da. Z takimi ludźmi, jacy są przy mnie to nic trudnego. Wystarczy :) Tydzień się zaczął, a ja już mam go dosyć. Sieka w szkole, wczoraj jak siadłam do lekcji to siedziałam calutki dzień. Byle wytrzymać do czwartku, mam zamiar się najeść tyle pączków co nigdy wcześniej, a co! W sobotę choinka, mam nadzieję, że się wybawię. Także następna notka będzie pewnie w niedzielę lub jakoś na tygodniu. Łał napisałam dłuższą notkę, jest szał! Dobra, spadam do lekcji, bo mnie północ zastanie :)



Słowa nie opiszą tego, bo nie mają takiej mocy. W sumie nie muszę nic mówić - popatrz w moje oczy.

Udostępnij ten post

4 komentarze

  1. śliczne oczka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej ! Przecież dostałyśmy natchnienia i zaczęłyśmy mieć chęci do nauki, piękna moja <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze zdjęcie ! <3

    OdpowiedzUsuń