Rainy day...


Bez wiary w siebie, nie osiągniesz tego, czego pragniesz.

Miałam ochotę, żeby udostępnić bloga... Ale nie zrobię tego chyba. Już za dużo słów od siebie tu napisałam, musiałabym wszystko kasować, a nie chcę tego robić, bo te posty przypominają mi o różnych chwilach. Zarówno tych dobrych jak i tych złych.

A co tam u mnie słychać? Ogólnie to wszystko po staremu. Raz z górki, raz pod górkę. Wszystko jakoś się układa, może nie zawsze jakbyśmy sobie tego życzyli, ale trzeba pamiętać, że zawsze mogłoby być gorzej. Niebawem postaram się dodać jakieś zdjęcia z wesela, o ile najdzie mnie ochota. Dzisiejszy dzień spędziłam w większości z Martyną. Poniższe zdjęcia pokażą mniej więcej jak go spędziłyśmy, pomimo brzydkiej pogody, jaką mieliśmy do tej pory. Mam cichą nadzieję, że niebawem znów będziemy narzekać na upały, bo brakuje mi słońca, możliwości pójścia z kimś na zdjęcia. Jeden pomysł do realizacji już mam, więc niedługo powinno się coś nowego pojawić. Ostatnio tak siedziałam sama i rozmyślałam... Dlaczego ludzie chcą żebym to właśnie ja porobiła im parę zdjęć? Przecież w okolicy jest tyle dziewczyn, które się do tego palą, więc dlaczego to właśnie ze mną chcą wychodzić? Przecież ja nie robię jakiś twórczych zdjęć, nie jestem profesjonalistką, w sumie to całą robotę odwala za mnie obiektyw, który nadaje takie kolory czy kształty na zdjęciach. Ani nie mam konkretnych pomysłów, ani zdjęcia nie są najwyższej jakości... Nie rozumiem tego. Przecież zaczynałam od zera. Minęło już ponad 2 lata odkąd dostałam aparat, a już sporo dziewczyn pytało o zdjęcia. W sumie to nie chcę im odmawiać, skoro piszą do mnie w tej sprawie, to coś im się musi chyba podobać. Przecież każdy kto ma aparat może zrobić takie zdjęcie. Wystarczy trochę pokombinować, pobawić się. Myślałam żeby też zacząć jakieś konkretne zdjęcia, ze stylizacją, makijażem. Bo do tej pory było tak, że dziewczyny same się szykowały, a ja tylko pstrykałam. Niebawem szykuje mi się taki projekt więc zobaczymy jak się w tym sprawdzę. Uf ale się opisałam. Może i głupi temat rozmyślań, ale czasem naszą głowę zaprzątają różne i dziwne myśli. Dobrze, że nie wiecie nic o innych :) Czasem to dochodzę do wniosku, że coś jest ze mną nie tak. Że przejmuję się takimi rzeczami, które w ogóle nie są ważne. Chyba muszę z tym skończyć. Muszę zacząć myśleć o poważnych sprawach, przecież jestem już dorosła. Ale jeżeli mam być szczera, to nie chcę wkraczać w tą dorosłość. Niby wydaje się, że wszystko jest wtedy dozwolone, a tak naprawdę spada na Ciebie tyle obowiązków, że trudno się w tym wszystkim połapać. Chciałabym się cofnąć do podstawówki i znów przejmować się tylko tym jak spisać pracę domową przed lekcją. Ale czasu się nie cofnie... Trzeba żyć z dnia na dzień i stawiać czoła wszystkim problemom, tym małym i tym większym. Nie wolno się poddawać, bo trzeba mieć świadomość, że każdy z nas żyje dla innej osoby, nawet wtedy kiedy nam się wydaje, że jesteśmy całkiem sami. Tak mnie jakoś zebrało na pisanie, we wcześniejszym poście wspomniałam, że nie mam o czym pisać, więc się trochę zebrałam i wystukałam jakieś brednie. Jak na tą chwilę, to chyba wystarczy, pewnie i tak większość z Was tego nie przeczyta :) Jutro planuję jechać na jakieś zakupy i przy okazji zawieźć w końcu ten wniosek o dowód. A o 15:00 znów do Tarnobrzega na jazdę. Jejku, jeszcze nigdy chyba nie napisałam tak długiej notki, a przynajmniej jej nie opublikowałam. Dobranoc Kochani! ;*

Mały backstage :)

Udostępnij ten post