In your arms...


Uwielbiam Jego obecność, niczym dziecko zimę. Uwielbiam Jego dotyk, który jest dla mnie jak lodowaty,
 zimowy puch na przełomie grudnia i stycznia dla tych krasnali w kolorowych kurtkach biegających 
po podwórku rzucając się śnieżkami. Uwielbiam jak Jego oddech owiewa mi twarz, a policzki, 
niczym od mroźnego powietrza, rumienią się.

Witajcie Kochani! Dzisiaj w końcu przyszedł mi adapter. Mam małe trudności w ogarnięciu aparatu, ale z czasem się wszystkiego nauczę. Godzina 1 w nocy, a ja siedzę owinięta w koc po samą szyję bo mi zimno jak nie wiem i piszę notkę... Ostatnie dni wakacji więc trzeba korzystać z czasu jak najwięcej. W dalszym ciągu poszukuję dziewczyny do zdjęć! Więcej informacji można uzyskać prywatnie. Jutro po południu jazda, wieczorem prawdopodobnie ognisko. Weekend zapowiada się dość ciekawie, oby wszystko wypaliło! Ogólnie to ta notka jest mało ogarnięta. Nie piszę o niczym konkretnym więc w tym momencie kończę i życzę wszystkim dobrej nocy! ;*

Udostępnij ten post

5 komentarzy

  1. Anonimowy08:53

    nudny blog.nuda.bez sensu.nudy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pjona! Ja też tak uważam ;d

      Usuń
  2. Hahaha mi też tak ktoś napisał.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne zdjęcia ^^
    Wszyscy desperacko cieszmy się tym ostatnim tygodniem wakacji! :D

    OdpowiedzUsuń