Everyday life without colors...


Najdłuższa podróż zaczyna się małym krokiem.

Oby tylko wytrzymać ten chaos do jutra do godziny 17:00. Później może być jutro tylko lepiej. Okropny tydzień mam za sobą, choć jeszcze nie do końca. Jutrzejszy dzień również zapowiada się ciekawie. Ogólnie to mam ochotę oderwać się od wszystkiego i pobyć z dala od niektórych spraw. Oby te miesiące mijały jak najszybciej, niech skończy się już zima i nadejdą najdłuższe wakacje w moim życiu. Marzenia... Kurcze, czy tylko mi brakuje godzin, dni żeby wszystko ogarnąć?! Czuję się taka wykończona, że rano nie mam sił zebrać się z łóżka. Mam taką wielką ochotę wyjść gdzieś z kimś na zdjęcia, spotkać się, pobyć z M. ale czas musiałby stanąć w miejscu. Za dużo obowiązków, za dużo pracy, a za mało czasu. Dobra, koniec z użalaniem. Postaram się coś wykombinować żeby pojawiły się zdjęcia kogoś innego na tym blogu, bo ogólnie to tragedia tutaj jest. Co z tego wyjdzie to się okaże, bo jak to ja, zawsze dużo planuję a mało realizuję. Amen, dobranoc ;*

 Bawię się w retusz starych zdjęć <3

Udostępnij ten post

4 komentarze

  1. O rany :O kompletnie zapomniałam o tych zdjęciach! Aż zebrało mnie na wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja się z chęcią wybiorę późną jesienią albo w zimę <3 żeby tak pięknie było! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. mam tak samo.. tyle chęci, potrzeby bycia z bliskimi a tak mało czasu :c

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty nie potrzebujesz retuszu, bo jesteś na to zbyt ładna!

    OdpowiedzUsuń