Kocham, jak umiem.


Prawdziwe szczęście - gdy wolisz zatrzymać czas zamiast go cofnąć.

Czuję się naprawdę lepiej wiedząc, że nikt inny oprócz mnie nie ma dostępu do tego bloga. Mogę w końcu pisać to co mi leży na sercu. Tego weekendu nie mogę zaliczyć do udanych. Miałam ciche dni z Mateuszem, oczywiście żadne nie odpuściło. Na szczęście dzisiaj już się wszystko wyjaśniło i spędziłam przemiły wieczór. Za każdym razem kiedy jesteśmy razem, uświadamiam sobie, że spotkało mnie prawdziwe szczęście. Że ktoś pokochał mnie taką jaką jestem, choć wiem że czasem jestem naprawdę nieznośna. I nie mam co się dziwić, że Mateuszowi czasem puszczają nerwy i wypowiada słowa których później żałuje. Tak bardzo chciałabym iść z kimś na zdjęcia... Czuję, że nie pamiętam już jak się robi dobre zdjęcia (jeżeli kiedykolwiek takie robiłam). Czuję, że się wypaliłam i mam wrażenie że odstawię aparat na półkę na jakiś czas. Jutro mam tylko jedną lekcję, później idę na konferencję. Od wtorku zaczynamy matury próbne... Najbardziej chyba boję się matematyki, zastanawiam się nad tym czy w ogóle podchodzić do rozszerzenia kiedy słabo napiszę podstawę. Zobaczymy jak się życie potoczy. Tymczasem mykam oglądać film. Dobranoc ;*

Udostępnij ten post

Brak komentarzy

Prześlij komentarz