History of true love...


Nie od razu zrozumiałam, ile dla mnie znaczysz.
 Dopiero upływ czasu mi to wytłumaczył.

Ktoś na asku poprosił mnie o to żebym opowiedziała historię poznania z Mateuszem. Nie jest ona jakaś wymyślna i przesłodzona, no ale jak chcecie to napiszę.

Będąc młodsza trzymałam się raczej z boku, nie lubiłam poznawać nowych ludzi. Miałam kilka osób przy sobie, którzy mi towarzyszyli i na których mogłam polegać.  Swego czasu kolegowałam się z moją sąsiadką – Klaudią, która była na tym samym roku co Mateusz. Może się to wydawać dziwne, ale mieszkając z M w jednej miejscowości nawet się nie odzywaliśmy do siebie. Przechodziliśmy koło siebie jakbyśmy się nie znali i tak było do momentu, kiedy Klaudia wciągnęła mnie w ich paczkę. Na początku było mi trochę głupio, tak naprawdę obcy dla mnie ludzie, ja na dodatek byłam starsza. Ale z dnia na dzień było lepiej. Nadchodził Sylwester (2009). Impreza oczywiście w miejscowej świetlicy, małe smrody (miałam wtedy 13 lat), ale bardzo miło wspominam tamten dzień (miałam nawet wspólne zdjęcie całej ekipy, ale nie mogę go znaleźć). Kilka dni później napisał do mnie ktoś nieznajomy. Jak się okazało był to Mateusz, który zdobył mój numer od Klaudii. Po paru godzinach rozmowy usłyszałam pytanie czy nie chciałabym zostać jego dziewczyną jednak nie dałam mu wtedy jednoznacznej odpowiedzi. Poprosiłam Go aby dał mi czas na zastanowienie się i tak zrobił. W Nowy Rok wieczorem wybrałam się na spacer z siostrą. Wtedy opowiedziałam jej wszystko i doradziła mi żebym nie rozwalała związku ponieważ Mateusz miał wtedy dziewczynę. Delikatnie mu uświadomiłam, że nie ma opcji żeby było między nami coś więcej. Trochę żałuję, że tak zrobiłam, ale z drugiej strony wiem, że nie mogłam do tego dopuścić. Niczego od Niego nie oczekiwałam. Oczywiście nadal ze sobą pisaliśmy, ale tylko po koleżeńsku więc z czasem nasz kontakt się urwał. Minął rok. Dużo zmieniło się w moim życiu i w Mateusza również. Byłam w 2 gimnazjum. Chodząc do szkoły w Rytwianach zawsze byłam w szkole praktycznie najwcześniej. Na wszystkich znajomych czekałam siedząc na schodach naprzeciwko głównego wejścia. Codziennie rano M witał mnie uśmiechem. Dzień bez tego wydarzenia był dniem straconym.  Pomyślałam: „Dlaczego nie mogę spróbować? A jak mi się uda i będę szczęśliwa?” Po kilku miesiącach ciszy znów napisał. Tym razem oboje byliśmy niezależni od niczego oraz od nikogo. Mogliśmy sami decydować o swoim życiu. I tak mijały kolejne tygodnie, kiedy poznawaliśmy się co raz bardziej, kiedy rozmawiało mi się z Nim jak z nikim innym, kiedy mogłam mu powiedzieć o wszystkich swoich problemach. Spędzaliśmy ze sobą co raz więcej czasu, a ja po każdym spotkaniu czułam do Niego coś więcej. Szczerze, to nie robiłam sobie nadziei, że będzie z tego coś poważniejszego i że zwiąże się z Nim na stałe. Bałam się głównie o to, że jest młodszy i ma jeszcze mało w główce, ale na szczęście zaryzykowałam i niczego nie żałuję. Jesień, 11.10.2010. Deszcz na dworze, a On wyciągnął mnie na dwór pod pretekstem przekazania mu planu lekcji. I wtedy stojąc w deszczu i patrząc sobie w oczy pocałował(?) mnie pierwszy raz (nie wiem kto zaczął pierwszy)+(mój pierwszy pocałunek z chłopakiem). Pamiętam, że na początku był trochę onieśmielony, kiedy przyszło nam spędzać wspólny czas ze znajomymi, ale z czasem mu to przeszło. Pomimo, że było parę osób, które chciały nie dopuścić do tego żebyśmy byli razem i próbowali mi zamącić w głowie że Mateusz mnie zdradza i oszukuje to jednak im się to nie udało. I tak oto żyjemy sobie już ponad 3 lata razem. To takie najważniejsze wydarzenia, które doprowadziły do tego, że jesteśmy razem.

Mogę się założyć, że dużo sytuacji już nie pamiętam, trochę tego czasu już minęło i zawsze coś umknie :)

 Sylwester 2010r.
 Szklarki 2012r.
 Ostatki 2011r.
 25 rocznica ślubu moich rodziców :)
 Ferie 2013r.
 Kraków-ferie 2013r.
 Sylwester 2012/13r.
 Moje 18 urodziny ;*

Udostępnij ten post

1 komentarz

  1. Jak ten czas leci.. Prawie w ogóle się nie zmieniliście :D Życzę Wam ja najlepiej!

    OdpowiedzUsuń