Makeup!


Dzisiaj chciałabym pokazać Wam jeden z moich sposobów na makijaż, czyli jak zazwyczaj maluję się na jakieś okazje. Oczywiście nie jest to profesjonalny makijaż, bo do takiego to mi daleko. Zdjęcia nie przedstawią efektu jaki jest w rzeczywistości, w dodatku zdjęcia robiłam na szybkiego i malowałam się w sumie też na szybkiego. Poniżej zobaczycie produkty jakich użyłam i widoczne będą efekty krok po kroku (w większości).

Lirene Nature Matte - 14 karmel

Tego fluidu używam od bardzo dawna. Według mnie, jeżeli dobrze dobierzemy odcień do naszej karnacji, to idealnie dopasowuje się do kolorytu naszej twarzy. Jest bardzo delikatny i jak dla mnie jego zaletą jest to, że się wchłania w skórę. Nie pozostawia na twarzy efektu maski, dlatego lubię go stosować do codziennego makijażu. 


Najważniejszą rzeczą jaką muszę zrobić przed malowaniem jest nałożenie bazy, ponieważ mam taką powiekę, że bez niej cienie za chwilę zebrałyby się w rowkach. Ma bardzo miłą konsystencję, jest łatwa do aplikacji, nie posiada żadnych drobinek i jej kolor powoduje delikatne zakrycie żyłek na powiece. Korzystam z tej bazy już naprawdę długo i szczerze mogę ją polecić!


Następnym krokiem jest nałożenie na całą powiekę ruchomą bardzo delikatnego cienia, który zamaskuje i stworzy odpowiednią warstwę na następne cienie. Może nie każdy tak robi, ale ja się tak przyzwyczaiłam i tak mi już zostało :)


A teraz główne cienie. Zawsze staram się aby w kąciku oka nałożyć jaśniejszy odcień. Wydaje mi się, że wtedy oko jest większe i bardziej estetycznie to wygląda. Dodatkowo również go delikatnie rozświetla. Na zewnątrz kładę znacznie ciemniejsze kolory i delikatnie je ze sobą łącze, aby to przejście było jak najmniej widoczne i wszystko zlewało się w całość. 


Gdy cienie nałożone, nadeszła pora na kreskę. Kiedyś o wiele częściej używałam czarnego eyeliner, ale od jakiegoś czasu przerzuciłam się na kredkę do oczu. Według mnie ta kresa tak jakby dopełnia makijaż i delikatnie powiększa oko. Oczywiście nie może być ona za gruba, bo zepsuje cały efekt. 


Nieodłącznym elementem jest oczywiście tusz do rzęs. Ja swój dostałam na osiemnastkę i jestem z niego bardzo zadowolona. Nie skleja rzęs, delikatnie je rozczesuje i wydłuża. 

 Avon Cosmetics NN1 5PA - frozen rose

I na koniec oczywiście przyda się jakieś dopełnienie całego makijażu, choć szczerze nie przepadam za czymś klejącym się na moich ustach. Wolę zdecydowanie naturalne usta i musi to być naprawdę jakaś wyjątkowa okazja abym pomalowała je na jakiś kolor. Na zdjęciu widzicie szminkę, którą kupiłam w AVONie dawno dawno temu. Ma ona delikatne drobinki brokatu, które sprawiają że usta wyglądają na nawilżone i świeże. 

Udostępnij ten post

3 komentarze

  1. super zdjęcia, i piękny deliktany makijaż :)
    zapraszam również do mnie na nowiutki pościk :) :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny makijaż . Zapraszam do mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń