Around spring...


"Lubię swe ciało, kiedy jest przy Twoim
ciele. Robi się z niego rzecz zupełnie nowa.
Każdy nerw, każdy mięsień dwoi się i troi.
Lubię Twe ciało. Lubię to, co robi,
lubię jego sposoby. Lubię pod Twą skórą
wyczuć palcami kości i kręgosłup drobny,
i czuć, jak drży ta cała jędrna gładkość, którą
wciąż od nowa całować, całować, całować
chciałbym; lubię całować Twoje to, a też
i tamto, z wolna głaskać elektryczną wełnę
Twoich kędziorów, kiedy ciało rozchylone
ulega temu czemuś... I oczy, ogromne
okruszyny miłości; i lubię ten dreszcz
pode mną Ciebie tak nowej zupełnie"

Trudno mi się było zebrać do napisania tej notki. Każdy dzień mija tak szybko, że nawet nie mam czasu zastanowić się nad własnymi problemami. Ten moment kiedy piszę to wszystko również powinnam spędzić robiąc coś zupełnie innego. Został mi niecały miesiąc do matury, co delikatnie rzecz biorąc mnie przeraża. Na szczęście skończyłam pisać dzisiaj pracę maturalną więc pozostało ją tylko poprawić i pora zacząć się jej uczyć na pamięć. W szkole po staremu, do piątku wystawienie ocen. Jakoś się wykaraskam, choć mogłam osiągnąć coś więcej. Jest pewien niedosyt, ale niestety już nic na to nie poradzę. W piątek również odbędą się zajęcia dla maturzystów, które będą miały na celu pokazanie jak lepiej poradzić sobie z maturą z matematyki. Mam nadzieję, że to wniesie coś nowego, a nie spędzimy siedząc 5 godzin na darmo. Z Mateuszem spędziliśmy cudowny weekend, wspólne wieczory. Tylko ja i On, cały mój świat. ("Jemy, jedziemy do Tesco i jedziemy spać") Chyba się do tego już przyzwyczaił i bardzo mnie to cieszy. Ja też się przyzwyczaiłam i nie wyobrażam sobie kogoś innego na jego miejscu. Mam nadzieję, że On nie wyobraża sobie nikogo innego na moim miejscu... No ale nic, czas pokaże jak się wszystko ułoży. Prawdziwą próbą będą moje studia. Tymczasem mykam coś poczytać jeszcze na jutrzejsze lekcje, dobranoc ;*

Udostępnij ten post

Brak komentarzy

Prześlij komentarz