44 months!


"Mieć go przy sobie... dotykać go... patrzeć, jak się uśmiecha... słyszeć te słowa. 
Mogłam przejść przez każde piekło pod warunkiem, że po męczącym dniu znajdę się tuż przy nim."

Nareszcie, po długich namowach udało mi się wyciągnąć Mateusza na zdjęcia. Szczerze mówiąc, poszliśmy na nie całkowicie spontanicznie, po wspólnych wygłupach koło domu. Chciałam mieć jakieś świeże zdjęcia, bo może w końcu uda mi się wywołać pare no i kolejna miesięcznica, a my tak dawno nie mieliśmy 'normalnych zdjęć'. Nie pisałam nic o weselu, bo po prostu nie miałam sił i czasu. Ogólnie było bardzo fajnie, jednak nie pojechaliśmy na poprawiny, bo Mateusz się kiepsko czuł, mi się nie chciało i na dodatek w poniedziałek musiałam wcześnie wstać. Ale w zamian za to spędziliśmy cudowne wspólne popołudnie i nie żałuję że nie pojechałam. Odnoszę wrażenie, że od kiedy nie widujemy się codziennie mamy ze sobą całkowicie inny kontakt. Z większą chęcią spędzamy ze sobą czas i przede wszystkim ciągnie nas do siebie jeszcze bardziej. Może to i na dobre wyszło, że skończyłam już szkołę, teraz największą przeszkodą będą studia. Ale kto da radę jak nie my?! Od jakiegoś czasu jeżdżę z teściową i Olą na truskawki. Przez jakiś czas chodzi się obolałym, ale pare groszy w kieszeni się znajdzie. Lepsze to, niż siedzenie całymi dniami w domu. Jeszcze jak pogoda się poprawi będę miała okazję dorobić przy zdjęciach, o ile będą chętni. Tego lata czeka mnie osiemnastka Mateusza, dlatego muszę na siebie zarobić. Mój mężczyzna w końcu będzie pełnoletni i mam nadzieję, że spędzimy najlepsze wakacje!


I mały bonus na koniec :
video

Udostępnij ten post

1 komentarz

  1. bonusik najlepszy :)
    wspaniałe zdjęcia, bardzo klimatyczne. uwielbiam Was oglądać :)

    OdpowiedzUsuń