Cold days


Nigdy nie trać nadziei i wiary, dlatego że one dają nam siły do realizowania swoich marzeń. 

Robię wszystko byle tylko się nie uczyć. Co prawda nie mam sesji, ale jednak koniec semestru daje się we znaki zaliczeniami. Zostało mi jeszcze tylko trzy, więc nie ma tragedii, ale przysiąść trzeba szczególnie do jednego z nich. Wszystko powinno się wyjaśnić przez najbliższe dwa tygodnie. Mam nadzieję, że uda mi się pozdawać i mieć trochę przerwy przed rozpoczęciem nowego semestru. Nawet nie wiecie jak zazdroszczę teraz części z was ferii zimowych, których ja niestety nie mam. Chciałabym chociaż część lutego spędzić na pełnym luzie i nazwać ten czas feriami. Wraz z zimnem które do nas zawitało, śniegiem który prószy co jakiś czas, nadszedł sezon na narty. Dziękuję Mateuszowi, że mnie wyciągnął pierwszy raz tamtej zimy na stok i nauczył mnie jeździć. Prawdą jest, że jak już raz się spróbuje, to potem trudno przestać. Mimo, że nie lubię zimy i śniegu, to dla nart jestem w stanie przetrwać kilka miesięcy mrozów. W sobotę świętować będziemy osiemnaste urodziny Marleny, a już za trzy tygodnie Studniówka - mówiłam że ten czas będzie szybko uciekał! Zmykam się uczyć, życzę fajnie spędzonych ferii, a studentom wytrwałości w zaliczaniu sesji! Buziaki :*

Udostępnij ten post

Brak komentarzy

Prześlij komentarz